• Mamy 100%

    Ratujące życie cudo jest już nasze!

    Zebraliśmy 100%

    Wielkim sukcesem zakończyła się nasza akcja Ambulans dla dzieci z Kasisi".

    Dzięki hojności i wielkiemu sercu dwóch tysięcy osób, które spontanicznie przyłączyły się do akcji, trwającej na naszym profilu FB od 3 sierpnia, w dwa miesiące zebraliśmy 115 000 zł!

    Wszyscy darczyńcy, patrząc dziś z dumą na to ratujące życie cudo, mogą powiedzieć: TO TEŻ MÓJ SAMOCHÓD! 

    Łącznie na zakup ambulansu potrzebne były 33 tysiące dolarów. Startując z akcją wyliczyliśmy, że potrzebujemy 2300 osób, które podarują nam po 50 złotych. Za 300 pierwszych zapłacił Szymon Hołownia. Zatem poszukiwaliśmy „tylko“ 2000 chętnych, którzy zrzucą się po 50 złotych.

    W Zambii nie ma pogotowia. Do szpitala mamy 40 km. W naszym domu jest 250 dzieciaków, znaczna część z nich jest chora (AIDS, gruźlica, anemia, wady serca, zdarza się malaria). Bywa, że i kilka razy w tygodniu musimy szukać pomocy w szpitalu. Transportu po zambijskiej drodze, na materacu w części ładunkowej furgonetki, nie przeżyłby niejeden zdrowy, a co dopiero chore dziecko. 

    Teraz mamy ambulans w sam raz na nasze potrzeby. Jest w nim wszystko: stanowisko dla pielęgniarki, nosze, tlen, miejsce na zaawansowany sprzęt, który może kiedyś z Waszą pomocą dokupimy.

    Szczęście, które towarzyszy takim chwilom, trudno opisać słowami...

     

     

     

     
    Po prawej stronie można obejrzeć zdjęcia ambulansu, jego wyposażenie i proces oklejania. Zostało na nim umieszczone logo naszej Fundacji i specjalny napis, dzięki któremu każdy dowie się, dzięki czyjej hojności takie mechaniczne cudo ratuje życie naszych dzieciaków.

    Jak udało się nam umieścić właściwe znaki we właściwych miejscach ambulansu, można zobaczyć na poniższym filmiku.

    Szymon: Prawidłowe oznakowanie ambulansu to w Zambii wcale nie jest prosta sprawa. Prywatnych karetek (bo państwowych nie widziałem, nie ma tu czegoś takiego jak pogotowie) jest w Lusace wszystkiego może z pięć, ale przepisy regulujące znaki, które mają się na nich pojawiać, zajmują pewnie w jakimś urzędzie z dziesięć skoroszytów. 

    Karetkę odebraliśmy od sprzedawcy z czerwonymi krzyżami, które jednak są znakiem zastrzeżonym, przede wszystkim dla wojska (a ten znak dlatego jest tak chroniony, żeby wszyscy mieli pewność, że w razie konfliktu używają go tylko ci, co powinni). W Polsce wydrukowaliśmy więc niebieskie odblaskowe naklejki z krzyżem paramedycznym oraz logo Fundacji Kasisi i informacją, że karetka podarowana została przez Was. Gdy byłem już z nimi na miejscu okazało się, że policja nakazuje wstrzymać oklejanie, bo na prywatnych ambulansach krzyż może jednak powinien być zielony. Albo niebieski, ale bez węża. Albo niebieski ale normalny, nie taki. Albo w ogóle nie powinno go tam być. Po dwóch dniach narad dostaliśmy zielone światło na wersję oryginalną i wraz z ks. Kazkiem Sową, który też akurat był w Kasisi podjęliśmy technologicznie skomplikowany wysiłek umieszczenia na karetce wszystkich niezbędnych naklejek. 

    W procesie bohatersko towarzyszyła nam promieniejąca Precious oraz jezuicki nowicjusz (a zarazem pielęgniarz) – Chiinga. Po obklejeniu Kazek i s. Mariola zasiedli w ambulansie by wykonać próbę sygnałów. Nasza karetka ma (przepisowo) cztery dźwięki. Jeden z nich (nie miałem pojęcia, że to się tak dzieli) sygnalizuje, że jest się policją, drugi, że strażą pożarną (choć tej nigdy tu nie widziałem), trzeci – że jest się karetką wiozącą pacjenta żywego, czwarty – że pacjent odszedł już do Pana. Siostra Mariola zdobyła już uprawnienia kierowcy pojazdu uprzywilejowanego. A wszyscy policjanci w Lusace na widok karetki cieszą się teraz jak dzieci i podnoszą do góry kciuki w triumfalnym geście. 

    Ta karetka to też żywa reklama Kasisi. Jest to pierwszy i bardzo namacalny dowód naszej obecności w Kasisi. Dzięki niej o sierocińcu dowie się mnóstwo ludzi, którzy dotąd nie mieli o nim pojęcia. 

    I to wszystko dzięki Wam! Dziękujemy!!!

     

    Wszystkie darowizny, które stanowią nadwyżkę kwoty potrzebnej do finalizacji projektu "Ambulans dla Kasisi" lub te wpłacane po ukończeniu akcji będą kierowane na potrzeby projektu "Adoptuj z sercem".

    Partnerzy