• Marietta 24L

    Urodziła się 2.03.1993r. Mariettę do Kasisi przyniosła babcia. Jej mama zmarła przy porodzie. Dziewczyna ma brata bliźniaka Edmunda, który również jest wychowankiem Kasisi. Jest bardzo uzdolniona muzycznie, ma dobrą pamięć. Bardzo lubi opiekować się małymi dziećmi i organizować im czas. Nie ma problemów w zapanowaniu nawet nad dużą liczbą przedszkolaków. Jest uczennicą policealnej szkoły pielęgniarskiej.

    Co u mnie słychać? 

    15.07.2014r.

    "MARIETTA JEDZIE DO SZKOŁY", CZYLI KOMEDIODRAMAT W DWÓCH AKTACH:)

    Nasza Marietta, jak już wiecie, jest świeżo upieczoną uczennicą policealnej szkoły pielęgniarskiej, gdzie dostała się ze świetnymi wynikami. Szkoła jest ponad 600 km. od Kasisi. Marietta wstała wczoraj o 3.00, by przygotować się do wyjazdu, Siostry odwiozły ją na autobus, o 6.00 ruszyła w trasę. Na szczęście wyposażona w komórkę.

    Około 10.00 do Siostry Marioli z komórki Marietty zadzwonił nieznany mężczyzna, pytając czy jest krewną Marietty. Siostra, przerażona, potwierdziła, bo wiadomo, co oznaczają takie telefony. Facet wyjaśnił, że jest kierowcą autobusu, że jest ponad 100 km. od Lusaki, że zatrzymali się by pasażerowie mogli zatroszczyć się o komfort pęcherza, wszyscy wrócili, a Marietty nie ma. Zostawiła rzeczy, torbę, telefon, ale jej samej brak. Mówił, że pół godziny biegali i szukali, rozpytywali ludzi, bez skutku. A teraz muszą już jechać.

    Siostra najpierw wyjaśniła mu, że jest chyba niespełna rozumu, żeby w takiej sytuacji odjeżdżać (czego on nie wziął do serca), po czym rozpoczęła zakrojoną na szeroką skalę akcję specjalną. Skontaktowała się ze znajomą farmerką, która ma znajomych w tej miejscowości, gdzie Marietta zniknęła. Ci postawili na nogi całą okolicę, pospolite ruszenie zaczęło przeczesywać teren. Mbinji postawił na nogi policję, dano znać na przejścia graniczne, gdyby się okazało że Mariettę chciał ktoś porwać. W lokalnym radio zaczęto nadawać komunikaty.

    Po 14. kierowca zadzwonił znów: Marietta się znalazła! Gdzie była? Ano poszła na tylne siedzenia, zwinęła się w kłębek i spała:) Przerażona Marietta wyjaśniła przez telefon, że gdy po przerwie w podróży wróciła do autobusu, na jej miejscu ktoś już siedział, zostawiła więc rzeczy i poszła na tył, a tam - zmęczona nocnym wstawaniem - od razu padła. Gdy się obudziła, w autobusie podniósł się nieziemski rwetes, dodatkowo okazało się, że miejscowość, gdzie nasza bohaterka miała wysiąść była już 30 km. wcześniej. Kierowca żeby uczcić powrót Marietty, zawrócił jednak autobus i wraz z sześćdziesięcioma pasażerami, odwiózł naszą dziewczynę z powrotem, by później wrócić na trasę z jeszcze bardziej konkretnym opóźnieniem, ale co tam :)

    I to jest właśnie Zambia. I to jest właśnie Afryka. Czy ja to lubię? Ja to po prostu UWIELBIAM!:):):)

    (Szymon Hołownia, wpis z Facebooka z dn. 15.07.2014r.)

     

    CZERWIEC 2015r.

    Jest w szkole pielęgniarskiej na północy Zambii, 650 km od Lusaki. Do domu w Kasisi przyjedzie dopiero na święta Bożego Narodzenia. Bardzo dobrze się uczy. Zdała wszystkie egzaminy. Za dwa lata szkończy szkołę i rząd Zambii przydzieli jej jakąś pracę.  

    Adoptowali materialnie

    Adoptowali duchowo

    Partnerzy