• Moses B. 11L

    Moses urodził się 30.07.2006 r. Trafił do Kasisi, gdy zmarła jego mama, a ciężko chory tata nie był w stanie się nim opiekować. Ta opieka jest zaś tym trudniejsza, że Moses poważnie choruje. Anemia sierpowata daje mu się mocno we znaki, gdy następuje rzut choroby jest z nim naprawdę źle i bywa, że boimy się o jego życie (zawsze wtedy potrzebuje licznych transfuzji krwi). W tej chwili jednak (styczeń 2014) Moses czuje się znośnie, nie skarży się na ból, a Siostry rzecz jasna non stop monitorują jego stan). Ze względu na chorobę Moses zaczął naukę rok później, ale z tym większą dumą nosi mundurek pierwszoklasisty. Ma w Kasisi dużo przyjaciół, lubi też jednak gdy się go zauważy, pochwali, wyróżni. Uwielbia się tulić (no chyba, że ma na sobie szkolny mundur, wtedy całą swoją postawą mówi, że jest w pełni dorosłym facetm).

    Co u mnie słychać? 

     

     

    28.07.2014r.

    Mosesa już znacie. Jest bardzo dzielny w swoim zmaganiu się z anemią sierpowatą, chorobą wredną i nieuleczalną (cierpi też na nią Chileshe). Moses ze względu na jej częste ataki (objawiające się m.in. silnym bólem i wysoką gorączką), musiał opuścić rok szkoły. Kilka miesięcy temu do niej wrócił, ale parę dni temu choroba znów zaatakowała. Na szczęście na krótko. Obyło się bez transfuzji, wystarczył tlen w HOH, trochę leków i bólowo - gorączkowy atak minął. Moses, mistrzu, wygrałeś!

    Moses jest mi szczególnie bliski, bo podczas moich pierwszych pobytów w Kasisi to właśnie on najczęściej przychodził do mnie, żeby się przytulić, żeby zostać zauważonym - gdy wypowiadałem jego imię, natychmiast się uśmiechał. To on, gdy umarł nasz mały Adison, pocieszał mnie jak umiał (widząc, że płaczę, delikatnie sugerował, że powinienem się teraz z nim pobawić, bo życie trwa nadal).

    Moses ma zawsze w oczach jakąś powagę człowieka, który wie o życiu coś więcej, dużo więcej przeżył. Z jaką on dumą pozował mi do tego zdjęcia w szkolnym mundurku (ile to dla niego znaczyło, że znów mógł wrócić do szkoły!). Zdjęcie oczywiście na tle naszego ambulansu (literki mu z nalepki troszkę odpadły jemu, temu ambulansu, ale za dwa tygodnie jadę do Kasisi, to może dowiozę nowe). A póki co - piątka dla dzielnego Mosesa!

    (Szymon Hołownia, wpis z Facebooka z dn. 28.07.2014r.)

     

    CZERWIEC 2015r.

    Chłopiec cały czas bierze leki, jego stan się poprawił. Jest bardzo szczupły i wygląda na chorowitego, ale apetyt ma zawsze wielki. 

    CZERWIEC 2016r. 

    Moses ostatnio był chory. Miał nawet transfuzję krwi. Jest bardzo watły, dlatego też te problemy. Teraz już jest coraz lepiej. 

    9 WRZEŚNIA 2016r. ( Wpis Szymona Hołowni na Facebooku)

    Moses to jeden z pierwszych dzieciaków, które poznałem i zapamiętałem w kasiskiej gromadzie. Jest bardzo chory, zmaga się z anemią sierpowatą, a rzuty choroby uniemożliwiają mu czasem chodzenie do szkoły, zabawy, normalne dziecięce życie. Moses bywa czasami trochę melancholijny, jest bardzo spragniony uwagi, czułości, rozmowy. Zawsze ilekroć jestem w Kasisi nie odpuści mi: muszę robić mu stale zdjęcia! 

    Wczoraj był wielki dzień w życiu Mosesa: po raz pierwszy odwiedził go dziadek! O czym panowie rozmawiali - nie wiemy. Tak chory młodzieniec nie będzie pewnie w stanie przenieść się do rodziny, nawet gdyby było to możliwe. Dobrze jednak, że będzie miał poczucie, że kogoś, jakiegoś krewnego na tym świecie ma. Wzruszające są takie spotkania po latach... 

     

     

    Adoptowali materialnie

    Adoptowali duchowo

    Partnerzy