• Historia Kasisi

    Kasisi to wioska misyjna. Już w latach dwudziestych XX wieku miały tu swój dom siostry dominikanki. Powstanie sierocińca w tym miejscu jest owocem konkretnych wydarzeń i potrzeb.

    Pierwsze dziecko zostało przyniesione do domu sióstr dominikanek w 1926 roku. Ludzie, którzy znaleźli dziewczynkę, nie znali jej pochodzenia. Matka osierociła ją, gdy obie przedzierały się przez płonący busz. Wypalane zarośla to w Zambii częsty widok – w taki sposób czyści się teren z wszelkich zagrożeń, które mogą się czaić w trawach. Niestety ogień często wymyka się spod kontroli i staje się bardzo niebezpieczny. Tak było i tym razem: uwięziona w płomiennym kręgu kobieta położyła się na ziemi i osłoniła swym ciałem córeczkę. Ocaloną przyniesiono do sióstr, które zaopiekowały się nią i dały jej imię Paulina.

    Pod dwóch latach siostry dominikanki odeszły z buszu, przeniosły się do stolicy kraju – Lusaki, a misję w Kasisi przejęły polskie siostry – Służebniczki Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej ze Starej Wsi. Misja mieściła się wtedy w skromnym domu, w którym w jednym pokoju żyły siostry razem z kilkorgiem dzieci. Podopieczni spali w kartonowych pudełkach. Nie było dla nich warunków mieszkalnych, ale była wielka miłość sióstr i gotowość, by walczyć o życie każdego dziecka.

    W roku 1989 w Kasisi było prawie czterdzieścioro dzieci i był to jeden z dwóch sierocińców w Zambii, obok dużo mniejszego w Kitwe na północy Zambii. Zapotrzebowanie na domy dziecka nie było aż tak duże, gdyż w kraju istniał zwyczaj, popierany przez rząd, że po stracie rodziców opiekę nad dziećmi przejmuje bliska rodzina. Niestety sytuacja zmieniła się, gdy na początku lat dziewięćdziesiątych Zambia, podobnie jak inne afrykańskie kraje, stanęła przed problemem szalejącego AIDS. Szybko rosła śmiertelność wśród młodych ludzi, często dopiero co obdarzonych potomstwem. Zwyczaj przejmowania opieki nad osieroconymi małoletnimi przez bliskich upadł, bo rodziny nie były w stanie radzić sobie z rosnącą liczbą sierot. Pojawił się problem dzieci ulicy. Bezdomnych sierot przybywało i nadal przybywa. W tej chwili potrzeby są ogromne, sierocińców jest bardzo dużo, ale wśród nich największym jest Kasisi. Wciąż pojawiają się tu osoby zmuszone zostawić dzieci pod opieką sióstr. Z sierocińcem często kontaktują się szpitale, hospicja, w których rodzice umierają na oczach swych pociech. O pomoc do sióstr często zwraca się również policja i opieka społeczna z prośbą o przygarnięcie dzieci porzuconych, zaniedbanych i maltretowanych w patologicznych rodzinach.

    Wciąż jest więcej dzieci potrzebujących pomocy niż miejsc w ośrodkach, które mogłyby im ją dać. Kasisi działa wyłącznie dzięki ofiarności ludzi dobrej woli. Nie ma żadnego wsparcia ze strony państwa zambijskiego.

    Partnerzy