• Zamieniliśmy energię Waszych

    serc na prawdziwą elektryczność!

    Zebraliśmy 100%

    UWAGA!!! Otwieramy ELEKTROWNIĘ KASISI! Będziemy zamieniać dobrą energię Waszych serc na prawdziwy prąd dla dzieciaków!

    „Światło – nosisz je w sobie!“ – śpiewała Natalia Kukulska, a my prosimy: podziel się się nim z naszymi dzieciakami! U nas – jak często wykrzykujemy z kolegą Prokopem w programie „Mam Talent“ - nigdy nie jest nudno! Kupowaliśmy już karetki, leki i fundowaliśmy wycieczki, a teraz będziemy robić prąd! Zamieniać dobrą energię naszych serca na prawdziwą elektryczność! 

    Potrzebujemy jej, bo w naszym domu na prąd działa wszystko: nie tylko oświetlenie (jesteśmy w Zambii, gdzie przez cały rok słońce zachodzi w okolicach 18.00 – 19.00), ale i kuchnia i pompy wydobywające oraz tłoczące wodę, i sprzęt medyczny. Państwowy operator ZESCO często (bywa, że codziennie, zawsze bez zapowiedzi) wyłącza sieć na dwie czy trzy godziny. Do niedawna w takich sytuacjach Siostry „odpalały“ generator dieslowski, płacąc krocie za paliwo. Pół roku temu odwiedzający Kasisi premier RP podarował Siostrom 24. akumulatory, które teraz w ciągu dnia gromadzą prąd z sieci, by natychmiast stać się źródłem zasilania, gdy ZESCO urządza „blackout“. Żeby system miał sens w pełni, te akumulatory powinny jednak ładować się nie z sieci (gdy działa), a ze słońca (którego w Zambii nie brakuje). Wtedy cała energia zużywana w czasie wyłączeń ZESCO będzie de facto darmowa. Nasze rachunki za prąd mogą wówczas spaść o kilkanaście nawet do 50. procent. 

    Musimy w to jednak zainwestować. I kupić panele słoneczne. Sensowne, dobrej jakości (poprzednich kilka, zakładanych na próbę parę lat temu... przegniło). To kwestia bezpieczeństwa dzieciaków, ale też inwestycja, która pozwoli jeszcze lepiej je karmić, jeszcze pełniej zaspokajać inne ich potrzeby (gdy „uwolnimy“ te pieniądze, które do tej pory Siostry muszą wydawać na „awaryjny“ prąd). Jeśli uda nam się zrobić ten pierwszy krok, spróbujemy przestawić Kasisi całkowicie na energię słoneczną i uniezależnić się od ZESC-a. Które – wyobraźcie to sobie – zanim Siostry zorganizowały w ubiegłym roku energetyczny audyt, naliczało im trzy razy za wysokie rachunki (bo podpięła się do nich cała wieś)! 

    Ten pierwszy krok też będziemy jednak robić spokojnie, na raty. Zapewniając energetyczny backup dla poszczególnych kasiskich budynków (a to naprawdę jest kawał założenia, duża instytucja, hektary terenu). To będzie też dla Was znakomita okazja, żeby poznać topografię domu. W sumie potrzebujemy 15. zestawów paneli, które wraz z montażem kosztować będą ok. 30 tys. USD. Będziemy na nie zbierać po kawałku – po trzy zestawy paneli na każdą z sekcji Kasisi: House of Hope, Martin’s House z Baby Wing i okolicami Kapadia’s Room, Boys i Celestina House, Edmund’s House a na końcu – Przedszkole, Kuchnia i Pralnia. 

    Zaczynamy od medycznego serca Kasisi – znanego Wam doskonale House of Hope. Ten budynek powstał w 1994, początkowo jako hospicjum (śmiertelność wśród dzieci chorych na AIDS była wtedy bardzo wysoka). W 2013. udało się nam go gruntownie wyremontować (wymienić okna, uszczelnić ściany, osuszyć, zamontować klimatyzację, wymienić instalacje, zrobić nowe meble, kupić sprzęt i nowe szpitalne łóżka), a nawet zrobić salę zabaw dla bejbików. Od tej pory służy jako mała klinika/szpital. Jesteśmy w stanie odizolować tam chorego, zapewnić mu warunki do rekonwalescencji, wykonać diagnostykę (analiza krwi, nowiutkie USG, kardiomonitor), podawać leki (jest gabinet zabiegowy i magazyn leków), podłączyć kroplówkę, zapewnić tlenoterapię (dwa koncentratory tlenu), dla noworodków mamy inkubator (z lampami do fototerapii). W nagłych sytuacjach do akcji wkracza stojący na dziedzińcu kupiony przez Was ambulans. 

    House of Hope to nasza wielka duma. Jeszcze kilka lat temu mieściło się tam jedyne klimatyzowane pomieszczenie w Kasisi, The Chapel of Rest, gdzie zmarłe dzieciaki czekały na pogrzeb. Dziś to dom gdzie wraca się do zdrowia, a nie czeka na śmierć. Miejsce nadziei. 

    Nie trzeba chyba tłumaczyć, jak ważne jest dla dzieciaków żeby House of Hope funkcjonował sprawnie niezależnie od kaprysów energetycznego operatora. Do zabezpieczenia tego miejsca potrzebujemy 3 zestawów paneli. Każdy z nich kosztuje ok. 6 tys. złotych. 18. tysięcy złotych – w Waszym tempie tydzień, czy mocno Was nie doceniam? ☺ ☺ 

     

    Wielkie, bardzo energetyczne „Dzięki!“

    Szymon Hołownia

     

    15.02.2014. DZIĘKI WASZEJ HOJNOŚCI W KASISI JUZ NIGDY NIE ZABRAKNIE ŚWIATŁA. UFUNDOWALIŚCIE DLA SIEROCIŃCA ZAPLECZE ENERGETYCZNE. DZIĘKUJEMY!!!

     

     

     

     

    Partnerzy