Piątkowe myśli szymona

https://fundacjakasisi.pl/sites/default/files/banner/dsc_0202_1.jpg

Słyszałem od kogoś o klinice, którą prowadzą Siostry Matki Teresy gdzieś w Nigrze,  czy w Mali. Matki codziennie przynoszą tam swoje zagłodzone dzieci, a siostry decydują, który z dzieciaków ma jeszcze szansę na przeżycie, dostanie więc worek specjalnego, odżywczego płynu (niezwykle drogiego i bardzo trudno dostępnego), a którym maluchom niestety będą musiały odmówić.

W Kasisi – dziękować Bogu – nie musimy podejmować takich decyzji. Jedzenie pozostaje jednak największą pozycją w miesięcznym budżecie naszych sióstr. Nie sposób znaleźć stałych, dużych darczyńców, którzy chcieliby je zasponsorować. Wielkie firmy, fundusze, organizacje dobroczynne chcą, żeby po ich dobroczynności został ślad w postaci zdjęcia nowego sprzętu, chcą efektów (i mają do tego prawo). Jedzenie to projekt mało spektakularny, obliczony na lata. Bo z czego mielibyśmy napisać tu raport, czemu zrobić zdjęcie? Jak opisać tu zmianę, którą wywołała dotacja? Że Rita mogła zachorować, ale ponieważ jest dobrze odżywiona - nie zachorowała? Że Joseph mógł najedzony pójść do szkoły i dzięki temu mógł się dziś lepiej skupić?

Proszenie o wsparcie w żywieniu dzieci można kierować tylko do ludzi o wielkim sercu i wielkiej wyobraźni. Którzy wiedzą, że każdy posiłek, który kupią naszemu dziecku może per saldo przynieść efekty znacznie większe niż sto tornistrów i piętnaście par butów. Bo kreatywności, dobrego samopoczucia, zdrowia (a wszystkiego tego nie będzie bez właściwie skomponowanego jedzenia) nie zastąpi żaden ciuch i żaden sprzęt.

Pomagając naszym dzieciakom, kupując im lepsze, lepiej zbilansowane i dopasowane do ich rozwojowych potrzeb jedzenie, wpisujecie się w ich DNA, darujecie im cegiełki, którymi mogą codziennie zbudować siebie takich, jakimi naprawdę chcieliby być. Jakimi wymyślił ich Stwórca, zanim jeszcze człowiek wpadł na pomysł, że chciwość (nazywana dzisiaj zapobiegliwością i rozsądkiem inwestycyjnym) jest lepsza od dzielenia się. I zanim stał się ślepy na fakt, że każda wielka podróż składa się z miliona kroków.

Wy, wspierając naszą Spiżarnię, już te kroki zrobiliście. Już uratowaliście czyjeś życie dziś. Może zechcecie je uratować też jutro. Znów – nie wiem od kogo to usłyszałem: „najlepiej walczyć ze złym światem tworząc gdzieś świat dobry“.

Dziękuję Wam z całego serca.

Chciałbym, aby moja wdzięczność dla Was miała także jakąś materialną postać, dlatego przygotowaliśmy w Fundacji propozycję „mailingu“ ze mną pod hasłem „Piątkowe myśli Szymona”.  W każdy piątek możecie otrzymywać e- mail, w którym znajdziecie kilka moich refleksji. Dlaczego w piątek? Bo chciałbym, aby zawarte w nim treści były  inspiracją do podsumowania kończącego się tygodnia oraz motywacją, aby wykorzystać ostatnią szansę, zanim dany tydzień przejdzie do historii i zrobić  jeszcze coś dobrego dla kogoś. Jeśli uznacie, że  coś dobrego chcecie zrobić właśnie dla naszych dzieciaków,  powracając do naszej Spiżarni, by podzielić się z nimi tym co wypracowaliście w danym tygodniu (np przekazując swoją dziesięcinę) lub składając swoją piątkową jałmużnę, będę najszczęśliwszy na świecie.

- Szymon Hołownia -

Żeby zapisać się na listę mailingową „Piątkowych myśli Szymona”, co jest równoznaczne z wyrażeniem zgodny na otrzymywanie od nas raz w tygodniu, w piątki, e-maili z wpisami Szymona Hołowni (w postaci jak widać poniżej), należy w formularzu wpłat  (przycisk „Przekazuję” na stronie głównej „Spiżarnia dla Kasisi”) zaznaczyć pole: Chcę otrzymywać „Piątkowe myśli Szymona”.

Partnerzy